wtorek, 5 maja 2015

Rozdział 1 "I found her"

Cassandra's POV

     Wracałam do domu szybkim krokiem. Zbliżał się wieczór, a Nowy York nie jest wtedy bezpieczny. Nagle poczułam silną parę rąk ciągnącą mnie w jakiś zaułek, krzyk automatycznie wydostał się z moich ust. Mężczyzna zatkał mi je swoją obleśną dłonią, a drugą zaczął dotykać moje ciało. Próbowałam wydostać się z jego uścisku jednak był za silny, łzy całkiem zalały mi twarz. Szarpiąc się, kątem oka zauważyłam postać przykładającą palec do ust dając mi znak, abym była cicho. Mój strach, jeszcze bardziej wzrósł. Chwilę później zobaczyłam już tylko ciało leżące na ziemi. Przerażona spojrzałam na mojego wybawcę.
Przez ciemność nie widziałam jego twarzy, a jedynie sylwetkę.
-Dziękuję-oszołomiona, wydukałam tylko jedno słowo.



Justin's POV

     Kiedy wybrałem się na wieczorny spacer usłyszałem krzyk. Szybko pobiegłem w stronę, z której on dochodził. Wychyliłem się zza rogu budynku i ujrzałem potężnego mężczyznę, a przy nim płaczącą dziewczynę. Rozejrzałem się wokół i znalazłem metalową rurę, wziąłem ją jak najciszej do ręki. Dziewczyna kątem oka zerknęła na mnie, a ja dałem jej znak, żeby nic nie mówiła. Zamachnąłem się, po czym uderzyłem go prosto w głowę. Upadł. Dziewczyna oszołomiona podziękowała mi. Przyjrzałem jej się dokładnie, a następnie uchyliłem lekko usta z zaskoczenia. - Nie ma sprawy - odpowiedziałem, wyciągając telefon i szybko napisałem smsa "Znalazłem ją.". Spojrzałem na budynek, a następnie dopisałem jeszcze ulicę, wysłałem wiadomość. Zdecydowanym krokiem podszedłem do niej i szarpnąłem ją za ramię. - Co ty robisz? - wymamrotała. - Nie odzywaj się - odpowiedziałem groźnie.
     Wyszliśmy na uliczkę. Rozglądałem się nerwowo, ale nie minęło nawet pięć minut i podjechał do nas czarny samochód. Otworzyłem drzwi i wepchnąłem ją na tylne siedzenie, po czym sam usiadłem obok. Zamknąłem drzwi  trzaskając nimi i odjechaliśmy z piskiem opon. Zerknąłem na dziewczynę, była przerażona. - Wypuść mnie! - krzyknęła rozpaczliwie, a my siedzieliśmy z Carlem w ciszy, patrząc na drogę. 
     Po niecałych dwudziestu minutach byliśmy na miejscu. Otworzyłem drzwi od auta, wyszedłem, rozejrzałem się, następnie wyciągnąłem ją siłą z samochodu i popchnąłem w stronę Carla. - Widzimy się na miejscu. - powiedziałem do niego oschle, ruszając w stronę budynku. - O co tu chodzi?! Zostawcie m... - urwała, kiedy przyjaciel zasłonił jej usta dłonią, a łzy spływały po policzkach
     Wszedłem do domu, witając się przy tym z kumplami. Później udałem się do pokoju. Zacząłem wrzeszczeć i rozwalać wszystko co napotkałem na drodze. Byłem tak wściekły, że nie dało się tego opisać słowami. - Justin? - usłyszałem głos Lily, która stanęła w drzwiach. - Co?! - krzyknąłem. - Wszystko w porządku? - szepnęła zmartwionym głosem i podeszła do mnie. - Nie - złapałem się za głowę i poczułem dłoń na moim ramieniu, kiedy się odwróciłem Lily mocno mnie przytuliła, zrobiłem to samo, ucałowałem ją w czoło, wychodząc z pomieszczenia. Ruszyłem w stronę pokoju, w którym znajdowała się dziewczyna. 



 Cassandra's POV

     Nie wiedziałam co się dzieje. Byłam oszołomiona i przerażona, kiedy mój "wybawca" tak po prostu wrzucił mnie do auta, a następnie wywiózł gdzieś daleko. Przez całą drogę zadawałam pytania, jednak w odpowiedzi dostawałam tylko głuchą ciszę. Gdy pojazd zatrzymał się, zostałam wyszarpana z niego, a później zaprowadzona do jakiegoś pokoju. Rozglądając się po nim zauważyłam zniszczone stare meble, białe ściany i fakt, że nie ma w nim okien. Usiadłam powoli na małym łóżku w obawie, że zaraz może się rozlecieć. Nie mogłam uwierzyć w to jak wiele nieszczęścia dopadło mnie w jeden dzień i to w tak krótkim czasie. Zaczęłam rozmyślać nad planem ucieczki, kiedy usłyszałam kroki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz