Cassandra's POV
Wracałam do domu szybkim krokiem. Zbliżał się wieczór, a Nowy York nie jest wtedy bezpieczny. Nagle poczułam silną parę rąk ciągnącą mnie w jakiś zaułek, krzyk automatycznie wydostał się z moich ust. Mężczyzna zatkał mi je swoją obleśną dłonią, a drugą zaczął dotykać moje ciało. Próbowałam wydostać się z jego uścisku jednak był za silny, łzy całkiem zalały mi twarz. Szarpiąc się, kątem oka zauważyłam postać przykładającą palec do ust dając mi znak, abym była cicho. Mój strach, jeszcze bardziej wzrósł. Chwilę później zobaczyłam już tylko ciało leżące na ziemi. Przerażona spojrzałam na mojego wybawcę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz