czwartek, 30 kwietnia 2015

Prolog

     Spacerowałem po ulicach Nowego Yorku. Było cicho i spokojnie, ponieważ zbliżał się wieczór. Z zamyśleń wyrwał mnie krzyk. Nie zastanawiając się szybko pobiegłem w stronę skąd dochodził głos. Wszedłem w ślepy zaułek. Moim oczom ukazała się płacząca dziewczyna, która co jakiś czas próbowała wyrwać się z uścisku wysokiego i dobrze zbudowanego mężczyzny. Zdecydowanym krokiem poszedłem w ich kierunku. Ujrzała mnie kątem oka, na co przyłożyłem palec do ust, dając jej w ten sposób do zrozumienia, aby była cicho. Dziewczyna próbowała zachować spokój, jednak widziałem, że nadal jest przerażona. Zacząłem się rozglądać, nie bardzo, wiedząc co dalej robić, ten facet wyglądał na niebezpiecznego, więc musiałem jak najciszej podejść go od tyłu. Gdy zauważyłem metalową rurę bez wahania ją podniosłem, po czym wymierzyłem cios prosto w głowę mężczyzny. Upadł na ziemię, a wtedy dokładnie przyjrzałem się twarzy blondynki, była bardzo znajoma. Po chwili zastanowienia już wiedziałem kim ona jest..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz